Sensoplastyka® , a co to takiego?

Dzisiaj po przeczytaniu tego tekstu, może niektórzy mnie mniej polubią

a nawet i zhejtują, ale czuję taką wewnętrzną potrzebę jego opublikowania, a długo się zastanawiałam. Trudno raz się żyje.

Opowiem o pewnych zajęciach artystycznych, na których dzieci uruchamiają swoją wyobraźnię i tworzą:

  • ciekawe masy, breje, gluty, co głowa zapragnie.

Metoda, ta nazywa się Sensoplastyka®, dlaczego o tym chcę napisać? Dlatego, że ostatnio to co się dzieje na forach dla trenerów

i zainteresowanych rodziców podnosi ciśnienie moje jak i innych.

Markę tą wykreowała Pani Izabella Stefańska z Inkubatora Inspiracji,  jest zastrzeżonym znakiem towarowym.

Dlatego poniżej dokładnie opisałam formę tych zajęć.

Będąc Trenerem 1 st., czuję się w obowiązku wyjaśnić, na czym dokładnie polegają te zajęcia.

Jeżeli je ktoś źle poprowadzi, albo podszyje się pod tą metodę, to nowe osoby które przyjdą, przeprowadzą je w sposób właściwy, nagle okazuje się, że przychodzi oburzenie ze strony rodziców. A tego nie chcemy.

Sensoplastyka® odbywa się w sali, pokrytą folią budowlaną, która chroni od wybrudzenia parkietu. Na jej środku znajdują się produkty spożywcze. Wszystkie są w 100% jadalne, które można skosztować, co pobudza zmysł smaku, wprawiając w ruch nasze kubki smakowe.

Mogą to być najzwyklejsze produkty typu:

– mąka,

– cukier,

– olej,

– budyń w proszku czy kisiel,

– ryż,

– makaron, itp.

A nawet białe kartki, słomki, srebrne tacki i wiele innych.

Zdjęcie wykonałamna kursie z Sensoplastyka (r)
Zdjęcie wykonane podczas udziału w kursie na Trenera 1 st. z Sensoplastyka(r).

Produkty spożywcze z dodatkowymi akcesoriami kuchennymi są położone na środku wyznaczonego miejsca do pracy. Każdej ze sztuk jest na oko o połowę mniej niż uczestników, ponieważ są dostępne dla wszystkich. Chodzi o to, aby dzieci/dorośli nauczyli się współpracować ze sobą, wychodząc jednocześnie ze swojej strefy komfortu, o ukrytych korzyściach napiszę nieco później. Teraz wrócę do przebiegu zajęć.

Takie przykładowe cuda można stworzyć.
…albo takie…

Dla każdego dziecka przeznaczona jest miska, butelka z wodą, kartki

(w zależności od tematyki zajęć).

Jest też wyznaczona Strefa Czysta, na niej pozostawiane są rzeczy prywatne, buty na zmianę, skarpetki, ponieważ pracujemy na boso. W tym miejscu są też akcesoria higieniczne jak np. papier kuchenny, czy nawilżone chusteczki higieniczne (najlepiej sprawdzą się te dla niemowląt, ponieważ dają gwarancje, że uczestnicy nie dostaną uczulenia).

W tym miejscu w dowolnej chwili może usiąść dziecko, jeśli nie czuje chęci dalszej pracy lub w ogóle nie przystąpiło do zabawy.

Pewnie zapytacie, to co to za zajęcia, że można sobie nic nie robić, a no dlatego, że każdy jest inny. Jedni mają blokadę przed byciem w grupie, inni znowu mają zaburzenia integracji sensorycznej (nadwrażliwość na dotyk, awersja do niektórych tkanin, faktur, jedzenia), czy niepełnosprawność. Dlatego pozwala się na bierne uczestnictwo. Proces asymilacji trochę trwa, to tak jak z jazdą na rowerze, albo nauką pisania. Jest to dla niektórych złożony proces nabywania pewnych umiejętności.

No i najważniejsze, dzieci przychodzą w ubraniach, których nie jest żal pobrudzić, bo niestety, tutaj jest to nieuniknione. Ciuchy na przebranie zostają w szatni 🙂

Zajęcia trwają od 30-60 min w zależności od wieku osób biorących udział.

Jeśli chodzi o liczbę, to ja preferuję do 15 osób (uzależnione jest to od wielkości sali), bo można wtedy pracować w większym komforcie bez obawy, że coś się może przytrafić. Wiadomo, że jeśli organizuje się takie zajęcia dla klasy czy grupy zorganizowanej, to liczba może dobić nawet do 30 osób.

Jeśli jest to dla maluszków, to trzeba brać pod uwagę opiekunów/rodziców, którzy z nimi też będą (oczywiście także uczestniczą w zajęciach :-P).

I jeszcze jeden WAŻNY PUNKT PROGRAMU, to prowadzący (osoba, która uzyskała kwalifikacje do ich prowadzenia – Trener 1 st.)

NIE mówi dzieciom co mają robić, w jaki sposób coś mają wykonać. Naszym zadaniem jest obserwować każdego z nich, możemy je jedynie zachęcić tym, że sami włączymy się do zabawy.

Pamiętajcie, że dzieciaki, to niezastąpieni obserwatorzy, jeśli widzą zaangażowanie prowadzącego, czy kogokolwiek w innych sytuacjach np. w domu, to od razu chcą robić to co dorośli.

 Dlatego niosę takie przesłanie dla rodziców, nauczycieli, którzy prowadzą też takie zajęcia:

Dajmy się dzieciakom pobrudzić, nie ważne, że to co stworzą będzie nijakie, ale to będzie ich. Najlepszą satysfakcją rodzica/opiekuna czy kogokolwiek mającego do czynienia z dziećmi mniejszymi bądź starszymi jest uśmiech dziecka i radość z osiągnięcia nawet najmniejszego celu.

Poniżej przedstawiam kilka najważniejszych korzyści płynących

z Sensoplastyka®:

  • uwalnianie naturalnej ekspresji twórczej,
  • wspieranie samodzielności,
  • czerpanie satysfakcji z kreatywnego działania,
  • doświadczanie sukcesów w realizacji swoich pomysłów,
  • wspieranie aktywności we wprowadzanie zmian i ulepszeń,
  • wychodzenie ze schematów,
  • elastyczne podejście do zmian w stale zmieniającym się świecie,
  • poznawanie nowych form wyrazu i działań artystycznych,
  • współdziałanie i wzajemną pomoc w celu osiągnięcia zamierzonych planów,
  • pielęgnowanie krytycznego i świadomego spojrzenia na rzeczywistość, które skutkuje innowacyjnością w działaniu,
  • wzmacnianie wiary we własne możliwości.

Opiera się także na wykorzystaniu technik arteterapeutycznych – wpływamy nie tylko na rozwój dzieci, ale dbamy też o własny rozwój i stan umysłu –  Sensoplastyka® sprzyja relaksacji, a wiadomo – zrelaksowany i szczęśliwy opiekun to szczęśliwe dziecko:-)

Sensoplastyka® jest idealna dla każdego, w każdym wieku.

Jeszcze taka mała dygresja propos brudzenia się, pamiętam te piękne czasy dzieciństwa

kiedy bawiło się na boso w piaskownicy, czy chodziło się po kałużach w deszczu, jadło się robaki, łapało śnieg na język, czy wymyślało się przeróżne zabawy np. w sklepy, a na każdym podwórku był inny budynek: sklep spożywczy, poczta, restauracja, galeria sztuki, no

i oczywiście bank, przecież trzeba było czymś płacić – na początku były to liście a później papierowe pieniądze wykonane z kartek. Nie będę się tutaj dalej zagłębiać w temat, ale już czuję, że i tak trochę sentymentalnie popłynęłam.

Kiedyś to podwórko i wszystko co było w zasięgu naszego wzroku, i ręki stymulowało nas sensorycznie, motorycznie a nawet pobudzało wszystkie nasze zmysły, a teraz coraz częściej specjaliści tworzą przeróżne metody, zajęcia, które zastępują nasze podwórko.

Drogi rodzicu, nie bój się stymulować swojej pociechy, niech się pobrudzi, spróbuje, samo w domu coś wykonać, a nawet się samemu ubrać, postaraj się NIE wyręczać dziecka w pewnych sytuacjach. Niech samo doświadcza, niech prosi o rady, ale nie o wykonanie czegoś za niego.

Może jest czas, to zmienić?

 Odsyłam Was tutaj do refleksji, z chęcią przeczytam Wasze spostrzeżenia związane z tym tematem.

Pozdrawiam, Kasia 🙂

4 Replies to “Sensoplastyka® , a co to takiego?”

  1. Gdzie można prowadzić takie zajęcia oprócz swojego miejsca pracy (przedszkole) mając trenera 1 stopnia

Pozostaw odpowiedź Pytanie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *