Ferie w Zakopanem

Od dawna chciałam napisać coś nowego, ale jakoś nie było czasu, natchnienia. Zebrałam się i postanowiłam, że początek wiosny, to dobry czas na przebudzenie mocy niczym Gwiezdne Wojny.
Korzystając z okazji, że siedzę w domu na L4(właściwie to już sobota) i słonce ostatnio uracza nas coraz częściej, naszła mnie myśl, że fajnie było by znowu dla Was coś napisać.
Na początku marca pojechaliśmy na krótkie ferie do Zakopanego. Pogoda była cudowna, trafiliśmy na prawdziwie, zimową aurę. Śniegu we Wrocławiu było jak na lekarstwo, dlatego radość moja widząc ten przepiękny krajobraz okraszony białym puchem była przeogromna, cieszyłam się jak dziecko. Dlatego pomyślałam, że i z Wami podzielę się fotografiami, jak również lokalami, do których warto zajrzeć a nawet i coś smacznego zjeść.
Byliśmy naprawdę krótko, bo zaledwie 4 dni, ale w czasie, kiedy ferie w Polsce dobiegły końca. Mniej ludzi niż zwykle, Krupówki po mimo przechadzających się turystów i mieszkańców były takie ciche, spokojne, po prostu dało się usłyszeć swoje myśli. Ostatnio w Zakopanym byłam 20 lat temu. Pamiętam jak przez mgłę, dlatego tak bardzo wyczekiwałam tego „spotkania z górami”. Nie mogłam napatrzeć się na „śpiącego rycerza”, którego można było zobaczyć praktycznie z każdej strony tatrzańskiej osady. Jak nigdy nie przepadałam za górami, tak ten wyjazd sprawił, że zmieniłam nieco zdanie. Może a raczej na pewno nie zostanę taternikiem, ale poniekąd zrozumiałam, dlaczego tak kochają góry. Ich widok mnie uwiódł, wprowadził w nostalgię, zamyślenie a jednocześnie naładował pozytywną energią.
IMG_9007IMG_E7638IMG_9017IMG_9013IMG_9009IMG_9001IMG_8983IMG_8923IMG_8667IMG_8643IMG_8657IMG_8658IMG_8946IMG_8904 copyIMG_8876IMG_8964IMG_8993IMG_8999
IMG_9004IMG_9026IMG_7641IMG_9035IMG_8701
Dość tej melancholii, teraz czas na góralskie przysmaki. Nie trzeba być koneserem kuchni by wyczuć prawdziwość a przede wszystkim świeżość i jakość dań. Były wyborne a przy okazji tanie. Jedzenie były w cenie zestawu MacDonald, ale jaka przepaść po między nimi. Także zachęcam do kosztowania tradycyjnych potraw.
Pierwszego dnia poszliśmy do Restauracji Sabały, która może poszczycić się 100 – letnią historią. Wnętrze drewniane z pięknym kominkiem i rzeźbą patrona Sabały.
Kuchnia regionalna w subtelny sposób połączona ze światową.
Atmosfera nadal świąteczna, tylko szkoda, że zamiast muzyki płynącej z radia nie była na żywo, tak jak jest to na stronie. Może po prostu nie trafiliśmy na wieczór z zespołem 😉 Jedzenie było wyborne więc serdecznie polecam.
Niestety nie mam zdjęcia, ale podsyłam linka do restauracji: https://www.sabala.zakopane.pl/karczma-sabala
Kolejną restauracją, był Pstrąg Górski, oprócz ryby podawanej na wiele sposobów oferuje specjały kuchni góralskiej. Tutaj również nie mam zdjęć, więc podsyłam linka:
http://www.pstrag-zakopane.pl/
Ostatniego wieczora, udaliśmy się do Stek Chałupy, klimat był rewelacyjny, rozpalone palenisko, drewniane wnętrze i prawdziwa, góralska muzyka. Kto obserwuje mnie na IG wie, że atmosfera była przednia a porcje przeogromne. Najedliśmy się samą przystawką a placków po zbójnicku zjedliśmy niestety kilka kęsów.
IMG_90561

  • jak widać powyżej, miny mówią same za siebie 😀 a tuż obok nas przygrywał góralski zespół.

Na deser polecam Cukiernię Samanta, która od pokoleń tworzy tradycyjne smaki połączone z kuchnią austriacką, włoską czy francuską.
IMG_8616IMG_E7593

  • giga porcja konfitury, mniam.

W tym samym budynku, dwa piętra wyżej znajduje się STRH Bistro Art Cafe, cudowne wnętrze niczym wzięte z katalogu Ikea, w stylu skandynawskim.
Cudowny widok z okna sprawia, że aż się nie chce stamtąd wychodzić.
Właściciele zadbali o każdy detal tego miejsca. Można tu nie tylko skosztować ciasta i wypić kawę,  ale i zjeść deser po lunchu.
IMG_8790IMG_8786IMG_7633IMG_8794IMG_7635

  • w białym kubku jest napar z kurkumy, imbiru, szczyptą pieprzu cayenne, odrobiną cynamonu, miodu i plasterkiem pomarańczy – przepyszny, rozgrzewający, nieco pikantny napój, którego właściwości są lecznicze, wspierają i wzmacniają organizm przed wirusami. Stosuje go w domu, pomaga:)
  • a ciasto obłędnie rozpływające się w ustach.

Wszystkie te miejsca ulokowane są na Krupówkach, w samym centrum

z którego można dojść dosłownie wszędzie.
Lokalna kuchnia wyborna, było czuć że wykorzystane były świeże

i wysokiej jakości produkty. Całymi dniami zwiedzaliśmy Zakopane.

Po takich sutych daniach trzeba było wybrać się na spacer:)

IMG_8573IMG_8575IMG_8844IMG_8842IMG_7599IMG_E7585IMG_E7587IMG_E7601IMG_8768IMG_8586IMG_8623IMG_8707IMG_8709

  • Kiedy byłam tu po raz pierwszy, można było kupić psy Bernardyny.

IMG_E7605IMG_8772IMG_8782IMG_8757IMG_8755

  • Jest i „Zakopiański Mostek Zakochanych”, kłódki nie zostawiliśmy, podobnie jak we Wrocławiu 😛

My mieszkaliśmy w Hotelu Geovita, który bezpośrednio sąsiaduje z „Aquaparkiem Zakopane”.
IMG_8562-kopiaIMG_8749IMG_8752IMG_7625IMG_E7623
Wnętrza jeszcze niestety z czasów PRL -u, to samo można powiedzieć o jedzeniu, którego jakość nie była jakaś najlepsza, dlatego jedliśmy „na mieście”.
Poleciłabym ten hotel tylko ze względu przepięknych widoków z balkonu oraz bliskością do centrum, ale zdecydowanie odradzamy stołowania się tam, można się tylko nabawić bólów brzucha.
IMG_8714IMG_8543-kopiaIMG_8556-2IMG_7616IMG_7618IMG_7614IMG_E7655IMG_E7654IMG_8715IMG_8741
Gdyby nie Benefit z firmy K., to z pewnością wybralibyśmy inne miejsce noclegowe jak np. Villa 11
Już nie mogę się doczekać kiedy ponownie uraczymy Zakopane i odwiedzimy okoliczne miejsca by móc bliżej je poznać. Mam jednak cichą nadzieję, że to nie będzie za  kolejne 20 lat 😉
A tu Zakopane i Kraków 20 lat temu :p
43 Do zobaczenia wkrótce, Katarzynowa.

2 Replies to “Ferie w Zakopanem”

  1. Piękne te Tatry zimą. Też dawno nie byłam w Zakopanem, chociaż ten ostatni raz nie był aż tak dawno, jak w Twoim przypadku! Kiedyś sporo chodziłam po Tatrach, ale nigdy nie byłam tam zimą! Coś niesamowitego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *